📇 Klienci

Baza klientów firmy sprzątającej: kartoteka, historia, telefony

Jedna kartoteka na osobę: telefony, adres z uwagami o wejściu, wszystkie wcześniejsze zlecenia ze zdjęciami i otwarte saldo. Pokazujemy, jak taka baza pracuje przy praniu dywanów i sprzątaniu oraz co widać na ekranie w trakcie połączenia.

W skrócie: Baza klientów firmy sprzątającej to jedna kartoteka na osobę: numery telefonów, adres z uwagami o wejściu, notatki, pełna historia zleceń ze zdjęciami i otwarte saldo. Na Androidzie karta dzwoniącego pojawia się jeszcze zanim telefon zadzwoni, więc odbierasz, znając imię, adres i etap nieodebranych dywanów.

Po co małej firmie osobna kartoteka klienta?

Dopóki klientów jest dwustu, mieszczą się w kontaktach telefonu. Potem zaczyna się: „pani Ania z Kwiatowej” — a są trzy. Jedna ma alergię na chlor, druga psa w ogrodzie, trzecia nie dopłaciła za poprzedni dywan. Książka telefoniczna tego nie pamięta, a głowa osoby przy telefonie pamięta dokładnie do jej urlopu.

Prowadzenie klientów w tej branży różni się od zwykłego CRM-u jednym szczegółem: liczy się nie abstrakcyjny kontakt, tylko adres i rzecz. Jak tam wjechać, co już było prane, za ile i czym się skończyło. Dlatego kartoteka to nie wiersz na liście, tylko miejsce, w którym leży cała historia współpracy. Jeśli dobierasz sam program do prania dywanów, patrz przede wszystkim na to, jak zbudowana jest w nim kartoteka klienta.

Jest też powód czysto finansowy. Dopóki baza żyje w głowach, należy do ludzi, a nie do firmy. Odchodzi osoba od telefonu i razem z nią znikają ustalenia, rabaty i połowa stałych adresów — a dowiadujesz się o tym dopiero jesienią, kiedy sezonowy ruch nie wraca. Zapisana baza zostaje w firmie i nowy pracownik od pierwszego dnia obsługuje tych samych klientów.

3 Miesiące gratis

Pobierz aplikację

Zapewnij klientom profesjonalną obsługę z ProTakip. Pobierz teraz i zacznij w kilka minut.

Co powinno być w kartotece oprócz imienia i numeru?

Test jest prosty: nowy pracownik otwiera kartotekę i jedzie pod adres bez ani jednego telefonu do biura z pytaniem. Jeśli tak się da — kartoteka jest wypełniona dobrze.

Co w kartoteceCo się tam wpisujeKiedy to ratuje
TelefonyKilka numerów: własny, męża, służbowyCzłowiek dzwoni z drugiego numeru, a ty i tak wiesz, kto to
Adres i uwagi o wejściuKlatka, kod do domofonu, piętro, czy jest winda, gdzie stanąć autemEkipa nie dzwoni do ciebie z ulicy o ósmej rano
NotatkiAlergia na zapachy, pies, dzwonić dwadzieścia minut wcześniej, tylko po osiemnastejNowa osoba zachowuje się jak twój stary pracownik
Historia zleceńCo było prane, kiedy, z jakimi usługami i za ilePowtórne zlecenie przyjmujesz w minutę
ZdjęciaStan rzeczy przy odbiorze i po praniuSpór o starą plamę kończy się bez nerwów
SaldoIle zostało niedopłacone z wcześniejszych zleceńWidzisz to w trakcie rozmowy, jeszcze przed wyjazdem

Jak zapisać adres, żeby ekipa trafiła za pierwszym razem?

Ulica i numer to połowa adresu. Druga połowa mieszka w uwagach: domofon nie działa, trzeba zadzwonić; wjazd na osiedle od strony szkoły; mieszkanie na czwartym bez windy, potrzeba dwóch ludzi; pies w ogrodzie, właścicielka najpierw go zamyka. To wszystko zwykle wie jedna osoba w firmie — i wie dokładnie do dnia, w którym się zwolni.

Zapisany dostęp oszczędza nie minuty, tylko zlecenia. Ekipa, która dwadzieścia minut stoi przed zamkniętym szlabanem, spóźnia się na kolejny adres i dalej sypie się cały dzień. Raz wpisane uwagi działają latami, bo adres zmienia się dużo rzadziej niż skład ekipy.

Co daje historia zleceń przy powtórnym praniu dywanów?

Stały klient dzwoni nie po cenę, tylko po to samo co poprzednio. W historii widzisz: trzy dywany, 12,4 metra kwadratowego, z wywabianiem plam, taka a taka kwota. Podajesz cenę od ręki, zamiast mówić „oddzwonię, muszę policzyć”.

Historia broni też ciebie. Jeśli pół roku temu rzecz przyjechała z przypalonym rogiem i widać to na zdjęciu w zleceniu, rozmowa kończy się, zanim się zacznie. Po jednym adresie widać również rytm: ktoś zamawia raz na sezon, ktoś raz na rok, a ktoś wyłącznie przed świętami.

Osobna korzyść dotyczy ceny. Po roku otwierasz kartotekę i widzisz, że temu klientowi dwa sezony z rzędu liczyłeś po starym cenniku, bo tak się przyjęło. Albo odwrotnie: widzisz, że poprzednio był rabat za trzy dywany, i sam go powtarzasz, nie czekając, aż człowiek o tym przypomni. Drobiazg, ale z takich drobiazgów składa się wrażenie, że firma pamięta.

Historia skraca też samo przyjęcie. Wymiary dywanu się nie zmieniają: jeśli raz zmierzono go jako 2,5 na 3,5, przyjmujący otwiera poprzednie zlecenie i je widzi — nie trzeba drugi raz biegać z miarką, wystarczy sprawdzić metkę i dobrać usługi. Przy sobotnim spiętrzeniu odbiorów to realna różnica.

Co się dzieje, kiedy klient dzwoni?

Na Androidzie karta dzwoniącego pojawia się na ekranie, zanim telefon zdąży zadzwonić. Jest na niej imię, adres, notatki, otwarte saldo i etap niezamkniętych zleceń — czyli już wiesz, że człowiek najpewniej pyta o swoje dywany, które dziś schną. Działa to również bez internetu, bo lista klientów leży w samym telefonie: zasięg w klatce schodowej albo na trasie nie ma znaczenia.

Gdy dzwoni nieznany numer, jedno dotknięcie zapisuje go jako nowego klienta albo od razu zamienia w zlecenie. Dla telefonu stacjonarnego w biurze są dwie drogi: centrala w chmurze NetGSM lub Verimor, albo pudełko USB CIDSHOW C812A czy C814A podłączone do komputera z Windows — wtedy dzwoniący pokazuje się w panelu przeglądarkowym. Całość rozpisaliśmy w tekście o identyfikacji dzwoniącego w firmie sprzątającej.

Gdzie widać, kto ile jest winien?

Płatność zaznacza się na zleceniu: gotówka, karta albo przelew. Niedopłacona część zostaje otwartym saldem i podnosi się razem z kartoteką — również na ekranie połączenia przychodzącego. Niewygodna rozmowa o pieniądzach przestaje zależeć od tego, czy ktoś akurat pamiętał.

To samo rozwiązuje stary problem małych firm: kierowca wziął gotówkę, powiedział ustnie, a wieczorem obaj zapomnieli. Zaznaczenie robi się tam, gdzie zamyka się pracę. Jak poukładać sam proces pilnowania należności, opisaliśmy osobno: rozliczenia i należności przy praniu dywanów.

Jak wyciągać powtórne zlecenia z własnej bazy?

Najtańszy klient to ten, którego już miałeś. W historii widać, komu prałeś dywany wiosną i kto od tego czasu się nie odezwał. Do tych osób piszesz na WhatsAppie — powiadomienia o zleceniach idą tym samym kanałem, więc klient jest przyzwyczajony, że dostaje wiadomości właśnie od twojej marki.

Skoro o markach: jeśli w jednej firmie prowadzisz dwa kierunki, każdy ma własną nazwę, telefon, numer WhatsAppa i własną różnicę w cenie. Klient widzi na paragonie i na stronie śledzenia tę nazwę, do której zadzwonił, a baza pozostaje wspólna — i to dokładnie ten przypadek, w którym jedna kartoteka na osobę znaczy więcej niż dwa ładne logotypy. Jak wygląda sama obsługa takich zleceń, rozpisaliśmy w tekście o zarządzaniu firmą sprzątającą.

Jak przenieść bazę z zeszytu albo ze starego programu?

Nie trzeba przenosić wszystkiego. Wystarczą trzy rzeczy: imię i nazwisko, telefony, adres z uwagami. Historia zleceń narośnie sama w ciągu paru miesięcy, a wpisy sprzed pięciu lat nikomu nie pomogą.

Technicznie wygląda to tak: eksportujesz to, co masz, do Excela i wysyłasz do wsparcia — import robimy my, w większości firm zajmuje to około dziesięciu minut. O co pytać poprzedniego dostawcę i jak niczego nie zgubić, opisaliśmy w tekście o zmianie programu i migracji danych, a kryteria wyboru zebraliśmy tutaj: jak wybrać program do prania dywanów.

Jeśli czegoś potrzebujesz, a tego nie ma

Co kartoteka klienta potrafi dzisiaj: kilka numerów telefonu, adres z uwagami o dostępie, swobodne notatki, pełną historię zleceń ze zdjęciami, otwarte saldo oraz zapis płatności gotówką, kartą lub przelewem. Do tego karta dzwoniącego na Androidzie działająca bez internetu, rozpoznawanie numeru z telefonu stacjonarnego przez NetGSM, Verimor albo pudełko USB, powiadomienia na WhatsAppie, strona śledzenia dla klienta i kilka marek w jednej firmie. Wszystko w panelu app.protakip.com oraz w aplikacjach na Androida i iOS.

Na przykład przypomnienie w stylu „ten klient prał dywany rok temu” robi się dziś ręcznie: przeglądasz historię i piszesz sam. Jeśli potrzebujesz, żeby program wyszukiwał takie osoby za ciebie — napisz do nas: takie prośby trafiają do planu rozwoju. Pierwsze trzy miesiące są bezpłatne i to najlepszy moment, żeby powiedzieć, czego ci brakuje, bo mówisz na realnych zleceniach, a nie na sucho.

Najczęstsze pytania

Bazę mamy pół w zeszycie, pół w kontaktach w telefonie. Od czego w ogóle zacząć, żeby nie siedzieć miesiąc przy wpisywaniu?

Zacznij od trzech pól: imię i nazwisko, telefon, adres z uwagami o wejściu. To, co jest już w wersji elektronicznej, wyeksportuj do Excela i wyślij do wsparcia — import zrobimy my, zwykle w kilkanaście minut. Zeszytu nie przepisuj: starzy klienci sami trafią do bazy, kiedy zadzwonią.

Czy identyfikacja dzwoniącego działa na iPhonie? U mnie telefony odbiera żona, a ona ma iPhone'a, nie Androida.

Karta dzwoniącego na ekranie działa dziś na Androidzie — tam pojawia się przed pierwszym sygnałem i radzi sobie bez internetu. Na iPhonie zostaje aplikacja i panel w przeglądarce, a połączenia biurowe można rozpoznawać przez centralę NetGSM albo Verimor lub pudełko USB przy komputerze: wtedy dzwoniący widoczny jest w panelu. Potrzebujesz karty też na iPhonie — napisz, takie prośby trafiają do planu rozwoju.

Ta sama klientka dzwoni raz z komórki, raz z numeru męża. Czy powstaną dwie kartoteki?

W kartotece mieści się kilka numerów, więc komórka, telefon służbowy i numer męża mogą leżeć przy jednej osobie. Przyjmujący widzi jedno nazwisko i jedną historię zleceń niezależnie od tego, z którego aparatu idzie połączenie, a adres i uwagi o dostępie pozostają wspólne.

Chciałbym widzieć zadłużenie klienta w trakcie rozmowy, a nie szukać potem po papierach. Da się tak?

Otwarte saldo leży w kartotece i podnosi się razem z nią — również na karcie połączenia przychodzącego na Androidzie. Odbierasz telefon, wiedząc już, że za poprzednie zlecenie zostało niedopłacone, więc rozmowa jest spokojna, bez „sprawdzę i oddzwonię”. Widać tam też, jak człowiek płacił wcześniej: gotówką, kartą czy przelewem.

Jak znaleźć klientów, którzy dawno nie zamawiali, żeby przypomnieć się przed sezonem?

Dziś robi się to po historii zleceń: sprawdzasz, komu prałeś w poprzednim sezonie i kto od tamtej pory nie wrócił, a potem piszesz do tych osób na WhatsAppie. Jeśli potrzebujesz, żeby program sam układał taką listę — napisz do nas, takie prośby trafiają do planu rozwoju i traktujemy je poważnie.

Czy można trzymać zdjęcia dywanu przed praniem i po, żeby nie kłócić się o stare plamy?

Zdjęcia dopina się do samego zlecenia i zostają w historii klienta, więc otworzysz je również po pół roku. Przy odbiorze robisz zdjęcie stanu rzeczy, po praniu — efektu. Kiedy kartoteka jest otwarta, widać i fotografie, i zakres zlecenia, i kwotę, którą człowiek wtedy zapłacił.

Zacznij od trzech miesięcy bez opłat

Pobierz ProTakip na Androida lub iOS, dodaj pierwsze zlecenie jeszcze dziś i przekonaj się na własnych klientach. Bazę z arkusza przeniesiemy za Ciebie.

Więcej poradników

🧹 Pranie dywanów 👔 Pralnia chemiczna 🚗 Myjnia samochodowa 🔧 Remonty i wykończenia 🚚 Transport i przeprowadzki Elektryka i hydraulika ❄️ Klimatyzacja i ogrzewanie 💰 Poradnik cennika 🧭 Poradnik wyboru 💬 Poradnik powiadomień 📞 Poradnik identyfikacji 🧾 Poradnik rozliczeń 🔄 Poradnik zmiany programu 🏢 Program dla firmy sprzątającej